W domu trzeba było złożyć karteczki, dlatego też tym razem zajęcia przebiegały sprawniej. na spotkanie przyszła młodzież, całkiem młodzieżowa i osoby w wieku, który trudno nazwać młodzieżowym.
Pani Teresa z pasją i cierpliwością pokazywała co i jak i wszyscy zabrali się do "pracy".
Uprzedzam, że zdjęcia nie są najlepsze ale koncentrowałam się na kaktusie. I jak poprzednio, po trudnym początku nastąpiła euforia i poszło!
Moje dzieło, bo za takie uważam - kaktus, "odrobinę" różni się od proponowanego oryginału ale zabawa była świetna.
Tak miał wyglądać docelowy kaktus
To początek samego kaktusa
A to odrost
A poniżej donoczka
Poniżej gotowe elementy
Mają być kolejne spotkania...wciągnęło mnie to!
A potem noc Muzeów w Warszawie...
Taki optymistyczny Twój kaktus jest :)Nie dziwię się, że to Ciebie wciągnęło, fajna zabawa i świetne efekty.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
Nie mogę uwierzyć, że mi wyszło, nie idealnie ale jednak!
UsuńAle cuda umiesz zrobić, niesamowity ten kaktus! :)
OdpowiedzUsuńOrigami modułowe wymaga czasu, ale warto zobaczyć jak to się robi!
UsuńExtra ten kaktus!
OdpowiedzUsuńBardzo mi się podoba:))))
I nie ma kolców! Pozdrawiam serdecznie!
UsuńMisterna to robota ale efekt zadziwiający. Mażenko!!! Gratulacje za cierpliwość i efekt końcowy.
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy.
Łaskawi jesteście! nie tak trudne do zrobienia jak wygląda!
UsuńJeszcze kilka takich spotkań i sztuka origami nie będzie miała przed Tobą tajemnic.Masz talent!
OdpowiedzUsuńTalent - powiedzmy. Ile jest rzeczy, które można zrobić, tylko brak czasu..
UsuńBardzo fajne, podoba mi się :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam!
Super będzie kolejny maniak origami :). Kaktus wyszedł Ci świetni, a origami rzeczywiście wciąga, co prawda pracochłonne ale jak się widzie takie efekty :)), to rączki same chodzą :))
OdpowiedzUsuńNie przypuszczałam, że można, że wyjdzie :)
Usuń